Najlepsze komiksowe filmy. TOP 3 ekranizacji komiksów

lego batman i superman

Żyjemy w złotych czasach dla miłośników komiksów. Wydaje się, że większość hollywoodzkich superprodukcji to obecnie ekranizacje komiksów i wszystko wskazuje na to, że superbohaterowie w kolorowych trykotach i pelerynach jeszcze długo nie znudzą się kinowej widowni. Kłopot w tym, że kolejne filmy są do siebie nawzajem coraz bardziej podobne i dlatego coraz trudniej wyłowić spośród tego mrowia coś naprawdę wartego uwagi. Dla osób zagubionych w komiksowym kinie przygotowałem trzy propozycje, które wyróżniają się na tle typowych superprodukcji.

Watchmen: Strażnicy — dekonstrukcja gatunku superbohaterskiego

Ekranizacja komiksu Alana Moore’a nakręcona przez Zacka Snydera stanowi najwybitniejsze osiągnięcie w nurcie kina superbohaterskiego. Film powstał w 2009 roku, w okresie gdy hollywoodzkie studia zaczęły dostrzegać potencjał w bardziej ambitnych adaptacjach.

Snyder już nieraz zabierał się za ekranizacje komiksów — z lepszym skutkiem w przypadku „300″ lub gorszym przy „Człowieku ze stali” i „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”. W „Strażnikach” jednak trafił na idealny dla siebie materiał. Jego wizualna maestria, przestylizowane kadry i upodobanie do ujęć w zwolnionym tempie nie dominują nad narracją, lecz stanowią integralną część opowiadanej historii.

Najważniejsza pozostaje sama warstwa fabularna. Choć to opowieść o superbohaterach, zabraknie tu typowych dla gatunku scen walk i destrukcji miejskiej infrastruktury. Dominują rozbudowane dialogi, konfrontacje moralne i dylematy etyczne. „Strażnicy” dekonstruują konwencję superbohaterskiego gatunku, koncentrując się na psychologicznych portretach postaci. Rorschach jako vigilante bez skrupułów, Doktor Manhattan tracący ludzką perspektywę wraz ze wzrostem potęgi, Komik ujawniający mroczną stronę bohaterstwa — każda z tych postaci podważa utarte schematy.

Film nie unika brutalności ani moralnej dwuznaczności. Akcja osadzona w alternatywnej wersji lat 80., gdzie Stany Zjednoczone wygrały wojnę w Wietnamie dzięki superbohaterom, stawia pytania o granice władzy i odpowiedzialności. Zakończenie — kontrowersyjne i niejednoznaczne — zmusza do refleksji nad ceną pokoju i sprawiedliwością.

Mroczny Rycerz — realizm w服务ie fantazji

Batman po tandetnych filmach Joela Schumachera wydawał się skompromitowany jako bohater filmowy. Neonowe stroje, gumowe sutki na kostiumie i kiczowata estetyka przemieniły postać Mrocznego Rycerza w karykaturę. I oto po latach wkroczył na scenę Christopher Nolan ze swoją własną, radykalnie odmienną wizją.

Opowieść mocniej osadzono w realistycznym świecie — Gotham przypomina Chicago, technologia Batmana opiera się na rozwiązaniach wojskowych, a całość bardziej przypomina klasyczny film sensacyjny w stylu Heat Michaela Manna niż fantazyjną opowieść o herosie w pelerynie. Nolan świadomie unikał komiks owej estetyki, stawiając na wiarygodność psychologiczną i fizyczną.

Cała trylogia Nolana zasługuje na uwagę, ale to jej druga część, „Mroczny Rycerz” z 2008 roku, najbardziej przekonała widzów i krytyków, zdobywając miano „Ojca chrzestnego” wśród komiksowych adaptacji. Czemu zawdzięcza swoją pozycję? Przede wszystkim fenomenalnie poprowadzonej postaci Jokera, znakomicie zagranego przez nagrodzonego pośmiertnie Oscarem Heatha Ledgera.

Ledger stworzył Jokera jako postać anarchisty trzymającą widza w napięciu — nieprzewidywalnego, pozbawionego jasnej motywacji, będącego ucieleśnieniem chaosu. Jego interpretacja odeszła od komiksowej groteski, tworząc portret psychopaty testującego moralne granice społeczeństwa.

Ale nie samym Jokerem film stoi. Fabuła operuje dylematemmi moralnymi — najbardziej znanym jest eksperyment z dwoma promami wypełnionymi więźniami i cywilami, z których każdy może zniszczyć drugi statek. Doskonale oddano motywację poszczególnych bohaterów, szczególnie Harveya Denta i jego przemianę z „białego rycerza” Gotham w mściwego Two-Face’a.

Gwiazdorska obsada — Christian Bale jako wewnętrznie rozdarty Bruce Wayne, Aaron Eckhart jako tragiczny Harvey Dent, Morgan Freeman i Michael Caine jako moralne kompasy głównego bohatera — podnosi poziom produkcji ponad standardy blockbustera.

Avengers — mistrzowsko skonstruowana rozrywka

Na tle wyżej opisanych ambitnych dzieł „Avengers” Jossa Whedona z 2012 roku wydają się zwykłą, prostą rozrywką. I — niespodzianka — właśnie takim filmem są. To nieskomplikowana historia, której największe atuty to pełne powalającego humoru interakcje między bohaterami i spektakularna scena bitwy w Nowym Jorku.

Nie jest to produkcja pretendująca do miana głębokiej ani filozoficznej. Trzeba jednak docenić to, co film wnosi do kina czysto rozrywkowego. Rzadko się zdarza, by udało się zebrać w jednym projekcie całą ekipę wyrazistych superbohaterów — Iron Man, Captain America, Thor, Hulk, Black Widow, Hawkeye — podzielić między nich czas ekranowy w sposób satysfakcjonujący dla widzów, zrobić z nich zgraną drużynę mimo wewnętrznych konfliktów i rzucić ich w przygodę dostarczającą takiej frajdy.

Tym bardziej że wcześniejsze solowe filmy poszczególnych członków zespołu — „Thor”, „Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”, „Iron Man 2″ — nie należały do szczególnie udanych. Whedon połączył te rozproszone wątki w spójną całość, wykorzystującchemię między aktorami.

Film działa dzięki precyzyjnie skonstruowanej strukturze — pierwsza połowa buduje napięcie i konflikty w grupie (scena kłótni na Helicarrierze), punkt zwrotny następuje po śmierci agenta Coulsona, a finał przynosi katharsis w postaci wspólnej walki. Każdy bohater ma swój moment — Hulk demolujący Lokiego, Captain America wydający rozkazy, Iron Man kierujący rakietę w portal.

„Avengers” udowodnili, że kino superbohaterskie może być dobrym filmem akcji bez pretensji do głębi — wystarczy doskonała reżyseria, inteligentny scenariusz i szacunek dla materiału źródłowego. To właśnie ta produkcja ustanowiła wzorzec dla kolejnych zespołowych filmów Marvela i pokazała, że widoczny na platformach VOD trend crossoverów może przynieść artystyczny i komercyjny sukces.

jeden komentarz

dodaj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *