Temat pieniędzy nigdy nie jest łatwy, zwłaszcza gdy dotyczy rozmowy z szefem i podwyżki. Zazwyczaj ciężko jest go podjąć, nawet jeżeli czujemy, że ta podwyżka by się nam należała. Wszystko też zależeć może od okoliczności, a każdy pracownik powinien wiedzieć jak podjąć ten temat na rozmowie z szefem.
Jeżeli chcemy starać się o podwyżkę, musi być ku temu konkretny powód. Nie można wparować do gabinetu szefa i żądać podwyżki bo tak. Trzeba wykazać, że rzeczywiście na taką podwyżkę zasłużyliśmy, czyli innymi słowy pokazać jak i ile pracujemy oraz jakie wymierne korzyści przyniosła firma dzięki naszemu zaangażowaniu. Dobrze jest przygotować listę swoich osiągnięć z ostatnich miesięcy — zrealizowane projekty, przekroczone cele sprzedażowe, zaoszczędzone koszty czy wprowadzone usprawnienia. Takie konkretne dane sprawiają, że rozmowa o wynagrodzeniu opiera się na faktach, a nie tylko ogólnych deklaracjach. Solidna argumentacja to fundament negocjacji, które nie zakończą się fiaskiem i wyrzuceniem, w najlepszym wypadku, za drzwi gabinetu.
Oprócz wykazania się sukcesami w pracy, dobrze jest także wybrać odpowiedni moment na przeprowadzenie takiej rozmowy. Jaki jest ten dobry moment? Najlepiej byłoby wybrać chwilę krótko po którymś z naszych sukcesów, wówczas szef będzie miał jeszcze świeżo w pamięci nasze osiągnięcia i będzie patrzył na nas bardziej przychylnie. Można też wykorzystać naturalny cykl firmowy — na przykład spotkanie roczne lub kwartalne, podczas którego omawiane są wyniki zespołu. Co, gdy w firmie jest kryzys? Wtedy gorzej, ale nie zamyka to drogi do negocjacji, trzeba tylko się wykazać i przedstawić szefowi swoją wizję i pomysł, który może pomóc wyjść firmie na prostą. Warto pamiętać, że rozmowa w pośpiechu na korytarzu lub w trakcie napiętego tygodnia rzadko kończy się sukcesem. Dobry moment trzeba jednak odpowiednio wyczuć, a wcześniej rzecz jasna dobrze się do takiej rozmowy przygotować.

Miejsce i czas są już ustalone, argumenty i plan działania także, a co z samą rozmową? Szefowie bywają różni, to też ludzie, którzy mogą mieć swoje humory i nastawienie. Przede wszystkim trzeba zachować spokój i opanowanie. Groźby czy szantaż z pewnością nikomu nie pomogą, a mogą skutkować natychmiastowym wywaleniem na bruk. Nie warto także wypominać podwyżek innych, czy też wykazywać jakie zarobki mają inne firmy w tej samej branży i na tym samym stanowisku. Liczy się chłodna argumentacja i konkrety, a to właśnie one najbardziej będą przemawiać na naszą korzyść. Jeśli szef odmawia, warto zapytać wprost, co moglibyśmy poprawić lub jakie cele osiągnąć, aby rozmowa o podwyżce była możliwa za kilka miesięcy. Takie podejście pokazuje, że myślimy długofalowo i jesteśmy gotowi pracować nad rozwojem. Warto pamiętać, że umiejętność panowania nad emocjami w trudnych sytuacjach zawodowych bywa równie wartościowa jak same kompetencje merytoryczne. Emocjonalne podejście może nam zaszkodzić.
Sytuacje bywają różne, jeżeli chcemy się w jakiś sposób zabezpieczyć, można wspomnieć o tym, że ma się już ofertę pracy z innej firmy. To może zadziałać jako motywacja dla pracodawcy, który mając na uwadze ewentualne utracenie dobrego i wartościowego pracownika, będzie chciał go zatrzymać w firmie, właśnie przez propozycję podwyżki. Tu istnieje jednak duże ryzyko, bo jeżeli niczym się nie wykazywaliśmy i nie jesteśmy uznawani za wartościowych pracowników, ci nie będą próbować powstrzymać nas przed odejściem do innej firmy. Warto rozważyć, czy rzeczywiście jesteśmy gotowi zmienić pracę, jeśli nasza prośba zostanie odrzucona — blef może się obrócić przeciwko nam, zwłaszcza jeśli szef szybko wyrazi zgodę na nasze odejście. Lepiej mieć przygotowany plan B niż stawiać ultimatum bez pokrycia.
Jak zostało wspomniane liczą się wyniki w pracy i osiągnięcia, pomysłowość, a także nasze zaangażowanie w firmę i jej dobro. Kiedy warto prosić? Świeżo zatrudniony pracownik raczej nie ma szans, ale dobrze jest mieć przynajmniej rok stażu pracy za sobą. Niektóre firmy mają ustalone okresy ocen okresowych lub corocznych rewizji wynagrodzeń — warto się o to wcześniej dowiedzieć i dopasować swoją strategię. O jaką podwyżkę prosić? Takie pytanie też może zadać szef, dlatego najlepiej wcześniej zastanowić się nad tym, ile chce się zarabiać. Najlepiej nie przesadzać z kwotą, bo szef od razu może powiedzieć „nie”. Warto znać średnie wynagrodzenia na danym stanowisku w branży i regionie — to dodatkowy argument, który możemy przywołać podczas rozmowy.
Co jeżeli podwyżka nie jest możliwa? Można jeszcze spróbować wynegocjować inne korzyści pozapłacowe jeżeli jest taka możliwość. Dodatkowe dni urlopowe, elastyczne godziny pracy, możliwość pracy zdalnej, dofinansowanie szkoleń lub kursów, prywatna opieka medyczna — to opcje, które również podnoszą wartość naszej oferty zatrudnienia. Przede wszystkim jednak należy mieć odwagę. Kto nie prosi, ten nic nie dostaje, a podwyżka sama nie przyjdzie, chyba że szef sam z siebie ją zaproponuje, co jednak należy do rzadkości. Warto też pamiętać, że sposób w jaki przeprowadzamy taką rozmowę, może być równie ważny jak to, jakimi cechami wykazujemy się na co dzień — profesjonalizm i dojrzałość w negocjacjach budują nasz wizerunek w oczach przełożonych.
jeden komentarz