Rozstanie z osobą, którą się kochało, niezależnie od powodów zawsze jest bolesnym życiowym okresem, który trzeba jakoś przetrwać. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej. Jak każda trudna sytuacja stanowi pole wyzwań, których powinniśmy się podjąć, by jak najszybciej wrócić do normy. Oto kilka rad, jak poradzić sobie z rozstaniem.
• Jak pogodzić się z rzeczywistością?
• Co robić po rozstaniu?
• Powrót do aktywności i rozwoju
• Odbudowa poczucia wartości
• Akceptacja zmian i czas na uzdrowienie
To jest niezwykle trudne i wymaga od nas siły, której często nie czujemy. Bliska nam osoba odeszła, postanowiła zerwać kontakt i opuścić nasze życie – stało się i nic na to nie możemy poradzić, nie mamy na to wpływu. Skoro nie możemy nic z tym zrobić, pozostaje nam tylko jedno – pogodzić się z rzeczywistością. Będzie nas to boleć i będzie nam smutno, ale tak być musi. Wmawianie sobie, że jest inaczej, nie pomoże.
Pogodzenie się z rozstaniem nie oznacza rezygnacji z emocji ani udawania, że nic się nie stało. Chodzi raczej o świadome przyjęcie do wiadomości, że relacja dobiegła końca i nie da się tego cofnąć. Pierwszym krokiem jest zrozumienie, że nie kontrolujemy decyzji drugiej osoby. Możemy kontrolować tylko swoje reakcje i sposób, w jaki poradziliśmy sobie z sytuacją. Im szybciej zaakceptujemy tę granicę, tym szybciej uda nam się wyjść z fazy zaprzeczania i gniewu.
Pomóc może spisanie swoich myśli – zapisywanie emocji na kartce pozwala uporządkować chaos w głowie. Warto również unikać ciągłego analizowania, co poszło nie tak. Przeżywanie żalu nad przeszłością blokuje możliwość budowania przyszłości. Zamiast tego możemy skupić się na tym, czego nauczyło nas zakończone uczucie i jakie wnioski wyciągniemy na przyszłość.
Chodzi przede wszystkim o to, by nie zamykać się przed światem, rodziną i znajomymi. Nasz ból, nasze cierpienie może sprawić, że zaczniemy się izolować od wszystkich, uznając, że to tylko nasza sprawa i nikt inny nie ma prawa do tego, by ingerować w nasz rozpadający się świat. Posiadanie bliskiej sobie osoby, której można się wyżalić, wypłakać w ramionach i która nas cierpliwie wysłucha, jest bardzo ważne i należy do fundamentalnych kroków mających na celu wyjście z rozpaczy.
Wsparcie emocjonalne nie musi pochodzić wyłącznie od przyjaciół czy rodziny. Czasami rozmowa z terapeutą lub udział w profesjonalnej psychoterapii może okazać się przełomem. Specjalista pomoże nazwać emocje, zidentyfikować destrukcyjne wzorce myślowe i przeprowadzi przez proces żałoby w sposób bezpieczny i uporządkowany.
Równie ważne jest utrzymanie kontaktu ze światem zewnętrznym. Spotkania towarzyskie, nawet te, na które nie mamy ochoty, działają jak koło ratunkowe. Obecność ludzi przypomina nam, że nie jesteśmy sami, że nasze życie składa się z wielu relacji, nie tylko tej jednej, która się skończyła. Warto też pozwolić sobie na szczerość – jeśli ktoś pyta, jak się czujemy, nie musimy udawać, że wszystko jest w porządku. Przyznanie się do bólu wcale nie jest oznaką słabości.
W tym przypadku chodzi o to, by nie pozostawać w jednym miejscu i ciągle tkwić w swoim bólu. Siedzenie całymi dniami w domu i płakanie w poduszkę w niczym nie pomoże. Pracuj, znajdź sobie hobby, wyjedź gdzieś – rób cokolwiek, co będzie wymagało od ciebie choćby minimalnego wysiłku i zaangażowania. Oddalamy w ten sposób negatywne myśli, a przy okazji zrobimy coś dla siebie, co może przynieść znacznie więcej korzyści, jak również pomoże w powrocie do normalnego życia.
Aktywność fizyczna ma szczególnie silne działanie terapeutyczne. Ruch uwalnia endorfiny – naturalne substancje poprawiające nastrój. Nawet codzienny spacer po parku czy krótki trening w domu mogą wprowadzić pozytywne zmiany w samopoczuciu. Regularna aktywność zmniejsza poziom kortyzolu, hormonu stresu, i poprawia jakość snu, co jest nieocenione w trudnych chwilach.
Warto również spróbować czegoś zupełnie nowego – zapisu na kurs gotowania, malowania, nauki języka obcego. Nowe doświadczenia pomagają odbudować poczucie sprawczości i pokazują, że jesteśmy w stanie kontrolować swoje życie, nawet jeśli nie kontrolujemy uczuć byłego partnera. Praca nad własnymi umiejętnościami lub pasjami to inwestycja w siebie, która procentuje długo po zakończeniu relacji.

Po rozstaniu wali się nam świat i zaczynamy postrzegać siebie samych w znacznie gorszym świetle, czuć się gorsi, mniej wartościowi, bo skoro zostaliśmy sami, to oznacza, że coś jest z nami nie tak – takie myślenie jest niewłaściwe. To, że się rozstaliśmy z ukochaną osobą, nic nie zmienia w nas samych, nadal jesteśmy tacy, jacy byliśmy wcześniej, więc gdy zaczynają nas dopadać negatywne myśli, zastanówmy się nad tym, co jest w nas wartościowego, co w sobie lubimy, w czym jesteśmy dobrzy albo jakie osiągnęliśmy sukcesy. Jesteśmy wartościowi i trzeba o tym pamiętać.
Pomocne bywa sporządzenie listy własnych osiągnięć – zarówno tych dużych, jak i małych. Ukończony kurs, awans w pracy, pokonanie strachu, pomoc przyjacielowi – wszystko to ma znaczenie. Spojrzenie na konkretne dowody własnych kompetencji pozwala odzyskać obiektywny obraz siebie, zamiast ulegać zniekształceniom wynikającym z bólu.
Warto również unikać porównywania się z innymi, zwłaszcza w mediach społecznościowych. W trudnym momencie szczególnie łatwo ulec wrażeniu, że wszyscy wokół są szczęśliwi i spełnieni, a my zostaliśmy w tyle. Porównania rujnują poczucie własnej wartości, dlatego lepiej skupić się na sobie i własnym tempie odbudowy.
Jeśli problem z wyznaczaniem granic i asertywnością przyczynił się do rozpadu związku, teraz jest dobry moment, by nad tym popracować. Praca nad sobą nie tylko podnosi samoocenę, ale również przygotowuje nas do zdrowszych relacji w przyszłości.
Czas leczy rany i z tym także powinniśmy się liczyć. Z początku będzie bardzo trudno, będziemy przechodzić wszystkie najgorsze etapy, kontrolowani przez silne emocje. Z czasem jednak przyjdzie spokój i racjonalne, logiczne podejście do rzeczywistości, a ból, który tak bardzo rozrywał nas na kawałki, zacznie maleć, aż w końcu być może zniknie, a jeżeli nawet nie zniknie, to już nie będzie zaważał na naszym życiu. Czasem może to trwać tygodniami, czasem miesiącami, a czasem nawet latami – trzeba uzbroić się w cierpliwość i twardo iść do przodu.
Akceptacja nie przychodzi od razu. To proces, który przebiega w fazach – od szoku i zaprzeczania, przez gniew i negocjacje, aż po smutek i ostateczną akceptację. Nie ma ustalonego harmonogramu, każdy przechodzi te etapy we własnym tempie. Ważne, by nie oceniać siebie, jeśli proces trwa dłużej niż oczekiwaliśmy. Porównywanie swojego żalu do żalu innych osób nie ma sensu – każda relacja była inna, więc i każde rozstanie wymaga innego czasu na przebolenie.
Pomocne może być wyznaczenie sobie małych celów. Zamiast myśleć „muszę przestać cierpieć”, lepiej skupić się na konkretach: „dzisiaj wyjdę na spacer”, „w tym tygodniu spotkam się z przyjaciółmi”, „w przyszłym miesiącu zapiszę się na kurs”. Małe kroki budują poczucie kontroli i dają widoczny postęp, nawet jeśli emocje nadal są ciężkie.
Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że rozstanie, choć bolesne, może być również szansą na rozwój. Wiele osób po zakończeniu związku odkrywa nowe zainteresowania, poznaje nowych ludzi, buduje głębsze relacje z rodziną i przyjaciółmi. Samotność nie musi być karą – może być czasem na odnalezienie siebie i przygotowanie przestrzeni na lepszą, bardziej dojrzałą miłość w przyszłości.
jeden komentarz